Śpiewnik Gruzina, czyli kakofonio nadciągamy

Informacje o rekonstrukcji, ekwipunku oraz wyjazdach.

Śpiewnik Gruzina, czyli kakofonio nadciągamy

Postprzez Gruzin » 3 wrz 2012, o 12:08

Jako że obiecałem że zrobię na forum nowy śpiewnik, tak więc podczas jedzenia śniadania zabieram się do tego.
Kolorem zaznaczam zwrotki których nie znaliśmy a można by się ich nauczyć żeby zabłysnąć repertuarem a CO :D !
1. Przydumek Panom francuzom

Bij francuzów Bij
wziąwszy dobry kij
Wal francuzów wal
wbijaj ich na pal

siecz francuzów siecz
zaostrzywszy miecz
łup francuzów łup
i skóry odłup

męcz francuzów męcz
jako możesz wręcz
top francuzów top
jeśliś dobry chłop

koś francuzów koś
jeżeliś nie coś
tni francuzówj tnij
to ich bedzie mnij

2. Pieśń żołnierska o Najświętszej Maryi Pannie
Marsz, marsz me serce, pobudkę biją,
strzelaj modlitwy, a chwal Maryją:
Bo u Maryi jesteś w komendzie,
Mocniejszej nad nią w świecie nie będzie.

Fergadron biją, stawaj do tropu!
Żadnemu Pani nie da urlopu,
Masz urlop życia nie wiem długo,
Bądź że tej pannie na wieki sługą

Stań do parolu, odbierz go śmiało,
Aby na wieku w twym sercu trwało
Parol jest Jezus, hasło Maryja,
Niech im twe serce na wieki sprzyja.

Wierz w artykuły mocno w tej mierze,
Byś powinności pilnował szczerze.
Jak wzgardzisz Panią, będziesz w areszcie,
Wspomnisz o życia swojego reszcie.

Jak sobie wspomnę, że w Jej rejmencie
Mógłbym ja stanąć w niebie w momencie,
Dezerterować od niej nie mogę,
Bo ta w mem sercu uczyni trwogę.

Capstrzyk już biją, zamknij fortecę,
Idź do kwatery z wojska, człowiecze:
Tam ci należy, tam ci iść każą,
A jak nie pójdziesz, z rangi wymażą.


A przy ostatnim życia momencie
Wybrańcem Panny bądź w regimencie:
I żebyś poszedł z abszejtem swojem,
Z błogosławieństwem Maryi twojem.

Znalazłem jeszcze takie wersy śpiewane po trzeciej zwrotce

3. A LAETA VITA PO POLSKU
Chcemyli sobie
Być o tej dobie
Dobrej myśli, drużyno,
Melankolija
Niechaj stąd mija,
A. ty się przymknij wino.
Wesołe serce z wina się rodzi,
Kto wodą pełni, ten na śmierć godzi.
Fa, la, la, la la, Fa la, la, la.

Wino bez chyby zdrowia przyczyni,
Wino chorego zdrowym uczyni.
Fa, la, la, la la, Fa la, la, la.

Wszystkie kłopoty
Ten trunek złoty,
Bez pracej wykorzeni:

Ten wnet głupiego
W dziwnie mądrego
Swojem dymem przemieni.

Ten skakać każe chociaż chromemu,
Ten głos formuje przed tym niememu,
Fa, la, la...

A nieśmiałego czyni hetmanem,
Chudzinę ochrzci na chwilę panem,
Fa, ła, la...

Cóż wżdy czyniemy,
Że nie pijemy
Napoju, tak wdzięcznego.

Zwłaszczaw tym domu,
W którym zaś komu
Odmówią kiedy czego

Pijmyż z ochotą, nie krzywdząc sobie
Bo w tym nie krzywda mnie,raczej tobie.
Fa, la, la, la

Ja z swej ochoty, bez przynaglania,
Pić nie zaniecham, by do zarania.
Fa, la, la, la


Gospodarz pije,
Za zdrowie czyje?
Za zdrowie koła tego.

Niechaj zdrów będzie
W domu i wszędzie,
Godzien zdrowia dobrego.

Bowiem udziela z ochotą chleba,
Wina też daje, ile potrzeba;,
Fa, la, la,la

Sam też, nie krzywdzi, spełni i skoczy,
Zgoła przyjaciel nie tylko w oczy.
Fa, la, la, la

Nuż wszyscy kolem,
Nie marszcząc czołem,
Pij jeden do drugirgo.

Za zdrowie czyje
Niechaj kto powie,
Za gospodarza cnego.

Niechajże zdrowym do sto lat zyje,
Niechaj się szczeście przed nim nie kryje,
Fa, la, la, la

Niech mu synowie pociechę rodzą,
Niechaj mu troski ni w czym nie szkodza.
Fa, la, la, la


Więc i muzyczy
Dźwięk niech zakrzyczy,
Jeno co wesołego,
Niechaj w tym rzędzie
Smutku nie będzie,
Ni kłopotu jakiego.

Zwady na stronę; kto pragnie Zwady,
Niechaj ustąpi z takiej biesiady.
Fa, la, la, la

My przyjaźń winem dziś zapiszemy
A z tym zapisem spać odejdziemy,
Fa, la, la, la

4. Duma ukrainna

Powiedz, wdzięczna kobzo moja,
Umie li co duma[1] twoja,
Cóż może być piękniejszego
Nad człowieka rycerskiego?

Cóż nad pograniczne kraje,
Kędy skoro lód roztaje
Ujźrzysz pola nieprzejźrzane,
Młodą trawą przyodziane?

Ujźrzysz dąbrowy rozwite,
Ujźrzysz ptastwo rozmaite,
Zwierzu stada niezliczone
I ryb roje niezłowione.

Gdzie czasem wieśniak ochoczy
Łowiąc sieci swoje toczy,
Albo na straż wyprawiony
Strzela źwierz strzelec ćwiczony.

Lub przez niemienione progi
Dnieprowy kozak ubogi
Czółnem płynie nie bez strachu,
Chudoju żyw sołomachu.


Usarz zasię w mocnej zbroi
Warownym obozem stoi,
Który po szczupłym obiedzie
Straż zarazem swą zawiedzie,

W tym próbuje w kole koni
Lub kopiją pierścień goni.
A kiedy zaś trwoga przyjdzie,
Z trzaskiem z obozu wynidzie,

Pod świetnymi chorągwiami,
Głośny trąbą i bębnami.
Bieży pochylony lasem,
Dla sławy, dla zysku czasem.

Tam młódź harce swoje zwodzi,
A zaś we krwi często brodzi,
Pałasz kładzie w poszwę krwawy,
Cedząc zaś krew za rękawy.

Drugiego też bystra strzała
W sercu skrwawionym ostała.
Trzeci końmi podeptany
Polega czasem bez rany.


Za tym jedna przełomiona
Nazad ustępuje strona,
A zwycięzca niebłagany
W tył srogie zadaje rany.

A w tym do łupu zebrane
Rycerstwo zaś spracowane
Obraca się z trudu swego,
Dając chwałę Bogu z tego,

Dziękując czasem z wygrania,
A podczas też więc przegrania.
Na jakąż więc stronę stanie,
Bądź zawsze pochwalon, Panie.


Boże, który masz w swej pieczy
Ludu rycerskiego rzeczy,
Chudy żołnierz prosi Ciebie,
Odpłać mu te nędzę w niebie.


5. DO PRZYJACIELA

O, najdroższy przyjacielu,
Towarzyszu bitew wielu!
Dzięki niechaj będą Bogu,
Że Cię widzę na mym progu!

Pod Brutusa znakiem kiedyś
Winem topiliśmy biedy;
Dotąd wspomnień pełne o tym
W polu stare są okopy.

Z tobą przecież, wkrótce potem,
Kiedy kładł nas wróg pokotem,
Uciekliśmy mu bezkarnie
Stamtąd, gdzie poległy armie;

Wystraszonych, w trzasku stali
Ukrył w dymie i ocalił
Bóg! a Ciebie słał za morze,
Na tułactwo i bezdroże.

Chwała Bogu! dzięki niemu
Wrócił pokój, lecz i niemoc;
Pokój kulom! a tymczasem
Zapijajmy zdrowie nasze;

Pijmy, pijmy, zapomnijmy,
potem kolorowo śnijmy;
Wkrótce już i nas zabraknie,
Może picie to ostatnie?

Ale póki jeszcze żyję,
Nikt mnie w życiu nie przepije:
Nie przepije i niech stracę!
dziś powrócił mój przyjaciel...

6, DOBRE RADY PANA OJCA
Słuchaj młody ojca grzecznie
A żyć będziesz pożytecznie.
Stamtąd czekaj szczęśliwości,
Gdzie twych przodków leżą kości.
Nie wyjeżdżaj w obce kraje,
Bo tam szpetne obyczaje.

Nalej ojcu, gardło spłucz
Ucz się na Polaka, ucz.
bo tam szpetne obyczaje

One Niemce i Francuzy
Mają pludry i rajtuzy.
Niechrześcijańską miłość głoszą
I na wierzchu jajca noszą.
Pyski w pudrach i w pomadkach,
Wszy w perukach, franca w zadkach.

Nalej ojcu, gardło spłucz
Ucz się na Polaka, ucz.
wszy w perukach franca w zadkach

Cudzoziemskich ksiąg nie czytaj,
Czego nie wiesz - księdza pytaj.
Ucz się siodła, szabli, dzbana,
A poznają w tobie pana.
Z targowiska nie bierz złota -
To żydowska jest robota.

Nalej ojcu, gardło spłucz
Ucz się na Polaka
to żydowska jest robota

Twoja sprawa - strzec ojczyzny,
Czyli własnej ojcowizny.
Nie wiesz, gdzie się czai zdrada -
Uczyń zajazd na sąsiada.
Jak już musisz być w stolicy
Patrz, co robią politycy.
Na elekcjach dawaj kreskę
Nie za słowa, a za kieskę.

Nalej ojcu, gardło spłucz
Ucz się na Polaka, ucz.
Nie za słowa, a za kieskę.


Bierz od wszystkich z animuszem,
Dawaj na mszę za swą duszę.
Bóg cnotliwe czyta chęci
I zachowa je w pamięci.
Żeń się młodo, dzieci rób
By miał kto o twój dbać grób.

Tu przez wieki twoje dziady
Dały nauk tych przykłady.
Tu przez wieki twoje wnuki
Nie przepomną tej nauki.
Nalej ojcu, gardło spłucz
Ucz się na Polaka, ucz.
Taką stoi Polska racją
Na pohybel innym nacjom!

7.GAWĘDA SZLACHECKO-RZEŹNICKA O MORAWSKIM
Miał w piastowskim gnieździe, Gnieźnie,
Pan Morawski rzeźnię niezłą,
Lecz chciał zawsze służyć w jeździe,
Bo się brzydził zwykłą rzeźnią;
Mawiał doń sam burmistrz Gniezna:
'Niech, Morawski, myśl ta sczeźnie -
Dla rzeźnika dobra rzeźnia;
Popij sobie to ci przejdzie' -
Więc popił Morawski morowo,
Popił morowo i zawowodo -
Popił, w łeb burmistrza zakropił
I znikł w lesie głębokim
Stuprocentowo.

Tak raz sprawnie dawszy w paszczę,
Uczuł militarne dreszcze
Oraz powołanie straszne,
By przydzwonić komuś jeszcze:
Więc, gdy w Polsce ruskie pyski
Ujrzał - myśl go wzięła chytra,
I poczuwszy ciężar misji
Chwycił pióro i pół litra -
I popił Morawski morowo,
Morowo i zawodowo;
Popił mocno, fajno oraz fest
I napisał manifest
Ten - słowo w słowo:
'
Kto Najświętszą Pannę kocha
I narzędziem ostrym macha
Oraz pragnie podpaść trocha
Osobistym wrogom Lacha,
Niech gna w głuchych lasów gmachy,
Ze mną łącząc się bez strachu;
Niech pod pachę weźmie flachy -
Wiedz albowiem, Lachu-brachu,

Że pije Morawski morowo -
Pije, morowo i zawodowo -
Pije; jak wypije, pobije
I na łeb i na szyję
Stuprocentowo!'

Zebrał chętnych, szedł manowcem,
Marszem mylnem i pospiesznem, <- to o nas :D:D:D:D
Zbił pod Żninem, pod Wągrowcem,
Pod Mogilnem i Trzemesznem;
Krył się zmyślnie, lecz wiedziano
W okolicznej okolicy
Gdy w powietrzu wyczuwano
Lekki powiew śliwowicy -
Że to - pije Morawski morowo -
Pije, morowo i zawodowo -
Pije; jak wypije, pobije
I na łeb i na szyję,
Stuprocentowo!

Tak historii drgnęła szala,
Wymiatając aż do czyta
I nie znalazłbyś Moskala
Nawet i dla towarzystwa;
Więc Morawski, chcąc je znaleźć,
Wpadł do karczmy wrzeszcząc: Szalom!
Najpierw, Żydzie, wina nalej,
Potem nadaj psom Moskalom.
Gdzie pije Morawski Morowo,
Pije morowo i zawodowo -
Pije w karczmie koło Mosiny,
Pije, aż będzie siny
Stuprocentowo.

Żyd pospieszył bez szemrania,
Moskwa przyszli tez - z grzeczności -
I go wzięli do Poznania
W stanie jasnej pomroczności.
Tamże przy uzyciu łoma
Chcieli czynić mu wymówki;
Szczęściem kasztelana żona
Dwie posłała mu piersiówki,
Więc popił Morawski morowo,
Popił, morowo i zawodowo;
Popił, pobił, skropił, przydzwonił,
Miasto Poznań wyzwolił
Stuprocentowo.

Wyzwoliwszy, już na kacu
Odbył triumf okazały:
Vivat! - krzyczał tłum na placu,
Damy mdlały i szalały;
Zwłaszcza żona kasztelana,
Będąc nieco zasłużoną,
Usiadła mu na kolana,
Szepcząc: pro publico bono.

Więc popił kasztelan, człek płaski,
Popił, zanim mógł popić Morawski;
Popił, Morawskiego zaprawił
I Moskalom odstawił
W celu odwyku.
Na Syberii jest chatynka
Nad chatynką daszek płaski
A w chatynce u kominka
Wysuszony Pan Morawski;
W stanie skrajnej abstynencji
Oczekuje on narodu
Wsparcia w płynnej konsystencji,
Abyśmy ujrzeli znowu
Jak pije Morawski morowo -
Pije, morowo i zawodowo -
Pije; jak wypije, pobije
I na łeb i na szyję,
Stuprocentowo

8. JESTEM SOBIE PANEM
Jestem sobiepanem, Gdy siedzę nad dzbanem,
Nie dbam ja o złoto, Przepiję Z ochotą,
Oto ja, pan, pan, Oto ja, pan, pan,
I o nic nie dbam.
Całe moje zbiory, Wioski, chłopy, dwory,
Całe moje żniwo Poszło już na piwo,
O to ja, pan, pan, pan, Oto ja, pan, pan, pan,
I o nic nie dbam.

9. KNIAZIA JAREMY NAWRÓCENIE
Drży ze strachu czerń kozacza,
Dęba stają osełedce -
Kniaź Jarema się nawraca,
Prawosławnej wiary nie chce.
Złe przeczucie piersi dusi;
Chłopom - Popy i Ikony,
A on - Pan udzielny Rusi
Księstwo zbliża do Korony.

Lat dwadzieścia duch w nim drzemał
Aż go rzymski Krzyż oświecił:
Kniaź Jarema, Kniaź Jarema
Straszny będzie dla swych dzieci.

Jęczą głośno ruskie pany:
- Zajrzyj w duszę swą, Władyko!
Wszak oddajesz wszystko za nic!
I nas gubisz polityką!
Oczywista próśb daremność -
Kniaź noc całą leżał krzyżem:
- Kto mnie kocha - pójdzie ze mną,
Lub na palik go naniżę!

Lat dwadzieścia duch w nim drzemał
Aż go rzymski Krzyż oświecił:
Kniaź Jarema, Kniaź Jarema
Bogu krwawą Ruś poleci!

- Nie dostaniesz się w pokorze
Na królewskie przedpokoje,
Stanie w ogniu Zaporoże,
Pójdzie w dym dziedzictwo twoje!
- Przed dziedzictwem chcę ojczyzny,
Przed ojczyzną chcę zbawienia.
Niech za chrystusowe blizny
Idą w ogień pokolenia!

Lat dwadzieścia duch w nim drzemał
Aż go rzymski Krzyż oświecił:
Kniaź Jarema, Kniaź Jarema
Dusz żarłoczny żar roznieci.

- Krew dla ciebie, nie zaszczyty!
Wzgarda dla ruskiego księcia!
My dla Rzeczypospolitej
Jak paznokcie do przycięcia!
- Zechce przyciąć, to się sparzy,
Bo ja krzyżem się zasłonię;
Doczekają koroniarze
Wiśniowieckich na swym tronie!

Ku serc pokrzepieniu temat -
Leży w krypcie szkłem przykryty
Kniaź Jarema, Kniaź Jarema
Ojciec dzieci na pal wbitych!
Kniaź Jarema, Kniaź Jarema
Neofita, bo polityk.

10. OJ MIŁA MA
Oj miła ma, Oj powrócę znowu ja
Za cisowe wrota
Spójrz czy stoi tam
Czy tam stoi konik mój
Spójrz, czy koń koło płota
Czy tam stoi koń.

11.PIEŚŃ NEOBARSKA
Ciemne dnie,
Wicher dmie,
Z chmur wypada grom.
Zdrada chce
Nająć mnie
W służbę panom dwom!

Cóż mi więc zostaje?
Idę tam,
Kędy mam
Wiekuisty dom.

Mówią: 'Stój!
Na nic bój
Przeciw hufcom stom!'
Mówię sam:
'Jakże mam
Służyć panom dwom?'

Cóż mi więc zostaje?
Idę tam,
Kędy mam
Wiekuisty dom.

Rad, nie rad,
Nie chcę zdrad,
Na pohybel łzom
Wolej krzyż
Przyjąć, niż
Służyć panom dwom;

Cóż mi więc zostaje?
Idę tam,
Kędy mam
Wiekuisty dom.

Bo tam blask
Bożych łask
Świeci wiecznym dniom.
W świetle cnót
Boży lud
Widzi chwałę swą;

Cóż mi więc zostaje?
Idę tam,
Kędy mam
Wiekuisty dom.

Gdzieżbym śmiał
Rajski dział
I do niebios prom
Stracić przez
Grzeszny kres:
Służbę panom dwom!

Cóż mi więc zostaje?
Idę tam,
Kędy mam
Wiekuisty dom

12.PIEŚŃ O KOLE RYCERSKIM
Piękne jest koło rycerskie,
Piękne jest koło rycerskie,
Komu dał Bóg serce męskie.
Komu dał Bóg serce męskie.

Hetman wojsko kołem toczy,
Hetman wojsko kołem toczy,
Nieprzyjacielowi w oczy.
Nieprzyjacielowi w oczy.

Wozy łańcuch mi spinają,
Wozy łańcuch mi spinają,
Bo się trwogi spodziewają.
Bo się trwogi spodziewają.

A gdy się już potkać mieli,
A gdy się już potkać mieli,
Jezu Chrysta zawołali,
Jezu Chrysta zawołali,

„Jezu Chryste Nazareński
Jezu Chryste Nazareński
Wejrzy na lud chrześcijański!
Wejrzy na lud chrześcijański!"

W żarstkim biegu drzewce kruszą,
W żarstkim biegu drzewce kruszą,
Niejeden się żegna z duszą.
Niejeden się żegna z duszą.

Jednemu się mienią oczy,
Jednemu się mienią oczy,
A z drugiego krew się toczy
A z drugiego krew się toczy.

Trzeci woła, by dobito
Trzeci woła, by dobito
Albo szablą łeb ucięto.
Albo szablą łeb ucięto.

A ci, co w mogiłach leżą
A ci, co w mogiłach leżą,
Do pewnego kresu bieżą.
Do pewnego kresu bieżą.

13.POSTRZAŁ W GNIEŹNIEŃSKIEJ POTRZEBIE
A w Gnieźnie w katedrze,
Ołtarz cały w srebrze,
Gdy nadchodzi, ludziom grozi
Z wielką armią Szwed:
A w przeddzień rozprawy,
Z boku wielkiej nawy
Popłynęła z krucyfiksu
Rubinowa krew;
Na cud -
Jak mógł uderzył w dzwony Boży lud
To majestat Boski,
Ale pan Kochowski
Palcem tyka, zmysłów pyta,
czy to krew? czy nie?
Jak ślepiec bez wzroku
Wierci Bogu w boku,
A Bóg z nami, Polakami,
krew przelewać chce:
Na koń!
Za broń! - wtem krzykną towarzysze doń.
Tam stoi rajtaria -
Tu leci husaria,
Ale karni, regularni,
Szwedzi są jak mur;
Pan Kochowski w przedzie,
Na rumaku jedzie,
Gdy piechoty wznoszą płoty
muszkietowych rur:
Wtem błysk -
I ledwie z konia nie spadłby na pysk.


14. PSALM RODOWODOWY
Ku powieści tej nakłoń ucha,
Ludu wierny mój, a posłuchaj
I miej wiecznie przed oczami,
Kimżeś między narodami:
Patrz tam, gdzie Sarmacja jest żyzna,
Tam to była Twoja ojczyzna,
Gdzie przodkowie Twoi śmiali
Z Rzymianami się ścierali.

Na paiżach Dunaj przebyli,
Tam o złotą wolność walczyli,
A Rzymianom dawszy baty,
Wędrowali za Karpaty;
Tutaj wtedy w lasach głębokich
Żyły tylko gryfy i smoki,
Krwawym wzrokiem wkoło toczył
Człowiek z jaszczurczymi oczy.

Zatem przodek Twój złożył zbroję,
Skoro ujrzał dziedzictwo swoje
I szczęśliwy już Sarmata
Szablę z pługiem chętnie zbratał;
Zaraz potem ochotnie zniża
Kark swój hardy przed znakiem krzyża,
W czym wiadomość jest doniosła,
Że kobieta krzyż przyniosła.

Potem przyszedł ów wiek żelazny,
Kiedy liczne odparł najazdy,
Minął wiek karmazynowy,
Kiedy wzięto go w okowy.
A pobuntowana w okowach,
Rozbiegła się dziatwa Lechowa;
Resztę krwawym spiął wędzidłem
Zdrajca, z azjatyckim bydłem.

Ale jeszcze nie jest pobity
Świetny okręt Rzeczpospolitej;
Czasem we śnie widzę nagle,
Jak rozwija świetne żagle,
Hardym dziobem fale rozpruwa,
Liczna, bitna załoga czuwa,
Złoty sztandar podniesiony,
Aż ocieram łzę, wzruszony.

Republiko! gdzie się zataczasz,
W jakie obce porty znów zbaczasz,
A z ojczystej twojej strony
Czyj dom będzie uczyniony?
- Ja się zowę rzeką podziemną,
Bóg jest ze mną, orzeł nade mną;
Choć się skryję, to wypłynę,
A bądź pewien, że nie zginę.

15.RONDO WYSOCKIE
Siedzę sobie w małym dworze
- Boże! -
Na pagórku śród gór.
Bo w tym dworze panny hoże
- Boże! -
Wino, lutnie, miękkie łoże
- Boże! -
A za dworem chłopek orze
- Boże! -
Jakże miły ten dwór!
Zaraz dużo zwierza w borze
- Boże! -
Oraz dwumetrowe zboże
- Boże! -
Wszyscy w dobrym są humorze
- Boże! -
Jakże miły ten dwór!
Siedzę sobie w małym dworze
- Boże! -
Na pagórku śród gór.
- Boże! -
- Boże! -
- Boże! -

16.TOASTY
A czyjeż to zdrowie, czyje?
Dajcież mi go, ja wypiję,
Zróbcież mi łaskę szafunku,
Podajcież mi kielich trunku. —
***
Zacni sasiedzi przyjaciele mili,
Solenizanta zdrowie będziem pili,
Wykrzyknijmy wszyscy razem by nam był
W zdrowiu, w szczęściu w setne lata z nami zył,
Wypił, wypiła a nic nie zostawł,
Bodajże go, bodajże go pan bóg błogosławil.
***
Gospodarzu, gospodarzu, kto u ciebie bywa,
Zawsze wesół, zawsze wesół, nigdy nie poziewa.
Hej ha! do licha!
Dajcie nam kielicha,
A za jego zdrowie,
Niech nam szumi w głowie! —
***
Kiedy nam sie pora zdarza
i taka doba
Pijmy zdrowie gospodarza,
Co się podoba;
Pijmy zdrowie gospodarza
Choćby do rana,
Mości panie [miły Janie]
w ręce waspana
***
Wypił, wypił, a nic nie zostawił,
Bodajże go, bodajże go Pan Bóg błogosławił

17. WARCHOŁ
- Warchoł! - krzyczą. Nie zaprzeczam,
Tylko własnym prawom ufam:
Wolna wola jest człowiecza,
Pergaminów nie posłucha.
Boska ręka w tym, czy diabla,
Szpetnie to, czy właśnie pięknie
Wola moja jest jak szabla:
Nagniesz ją za mocno - pęknie.
A niewprawną puścisz dłonią -
W pysk odbije stali siła;
Tak się naucz robić bronią,
By naturą swą służyła.

Sprawa ze mną - jak kraj ten stara
I jak zwykle on - byle jaka:
Nie zrobili ze mnie janczara -
Nie uczynią też i dworaka.
Wychwalali zasługi i cnoty
Podsycali pochlebstwem wady,
A ja służyć - nie mam ochoty,
Warchołowi - nikt nie da rady!

Lubię tany, pełne dzbany,
Sute stoły i tapczany,
Płeć nadobną - niesurową
I od święta - Boże Słowo.
Lecz ni ksiądz, ni okowita
Piekłem straszy, niebem nęci,
Ani żadna mnie kobita
Wokół palca nie okręci.
Mój ból głowy, moja skrucha,
Moje kiszki, moja franca,
Moja wreszcie groza ducha,
Gdy Kostucha rwie do tańca!

Sprawa ze mną - jak kraj ten stara
I jak zwykle on - byle jaka:
Nie zrobili ze mnie janczara -
Nie uczynią też i dworaka.
Wychwalali zasługi i cnoty
Podsycali pochlebstwem wady,
A ja służyć - nie mam ochoty,
Warchołowi - nikt nie da rady!

Jakbym ja był człowiek z wosku
W rękach wodzów, niewiast, klechów -
Mógłbym ich zostawić troskom
Cały ciężar moich grzechów.
Ale znam tych stróżów mienia,
Sędziów sumień, prawdy zakon,
Spekulantów odkupienia -
Bo znam siebie - jako tako.
Ulepiony i pokłuty
Niepotrzebny będę więcej;
Rzucą w ogień dla pokuty
I umyją po mnie ręce.

Sprawa ze mną - jak kraj ten stara
I jak zwykle on - byle jaka:
Nie zrobili ze mnie janczara,
Nie uczynią też i dworaka.
Zły? - być może. Dobry? - a czemu?
Nie tak wiele znów pychy we mnie.
Dajcie żyć po swojemu - grzesznemu,
A i świętym żyć będzie przyjemniej!

18.Idzie żołnierz
Borem lasem, borem lasem
Przymierając
Z głodu czasem, z głodu czasem

Suknia na nim
Nie blakuje, nie blakuje
Wiatr dziurami
Przelatuje, przelatuje

Chustka czarna
Jest za pasem, jest za pasem
Ale i tej
Pusto czasem, pusto czasem

Zapłaćże mu
Jezu z nieba, Jezu z nieba
Boć go pilna
Jest potrzeba, jest potrzeba


Chociaż żołnierz
Obszarpany, obszarpany
Przecież ujdzie
Między pany, między pany

Trzeba by go
Obdarować obdarować
Soli, chleba
Nie żałować nie żałować
w kotły bębny zabębnili, zabębnili
na wojenkę zatrąbili, zatrąbili
Nie płacz, Nie płacz
siostro brata, siostro brata
powrócę ja za trzy lata, za trzy laka

Nie uszło rok i półtora, i półtora
wten żołnieże jadą z pola, jadą z pola
Witam Witam, Mospanowie mospanowie
czy daleko brat na wojnie, brat na wojnie?

Niedaleko w czystym polu, w czystym polu
leży sobie na kamieniu
prawą nóżkę ma w strzemieniu\Konik jego wedle niego, wedle niego
grzebie nóżką żałuje go
kiedym ja miał swego pana, swego pana
to ma jadał gołe ziarna, gołe ziarna
teraz nie mam sieczki słomy, sieczki słomy
rozdziubią mnie kruki wrony, kruki wrony

lepiej w domu iść za pługiem, iść za pługiem
niż na wojnie szlakiem długiem, szlakiem długiem
bo na wojnie pięknie chodzią pięknie chodzą
po kolana w krwi brodzą, we krwi brodzą
bo na wojnie kopie kruszą kopie kruszą
niejeden się żegna z duszą, żegna z duszą

Wtenczas żołnierza
Szanują, szanują
Kiedy trwogę
Na się czują, na się czują

19. PIEŚŃ BARSKA NAPOWIETRZNA

Niech się niebo zawali
My będziemy trwali
Pojedynczo albo parami
I bigosowali okrutnych Moskali
Aniołowie Pańscy nad nami
I bigosowali okrutnych Moskali
Aniołowie Pańscy nad nami


I wobec Drewicza
Dziadowskiego bicza
Tchórzostwem się żaden nie splami
Rozjaśnia oblicza światłość tajemnicza
Aniołowie Pańscy nad nami
Rozjaśnia oblicza światłość tajemnicza
Aniołowie Pańscy nad nami


Byt nasz, chociaż zgrzebny
Jednakże chwalebny
Z wysokimi perspektywami
Srebrny i podniebny, koniecznie potrzebny
Aniołowie Pańscy nad nami
Srebrny i podniebny, koniecznie potrzebny
Aniołowie Pańscy nad nami


Niechaj sobie parska
Hołota tatarska
I wypuszcza ogień nozdrzami
Garstka nasza dziarska, Boża sprawa barska
Aniołowie Pańscy nad nami
Garstka nasza dziarska, Boża sprawa barska
Aniołowie Pańscy nad nami

20. Dziewięćdziesięciu siedmiu konfederatów w Pakości

Gdy ksiądz wyszedł do kościoła
w Pakości, zacnym mieście,
Wszyscy staliśmy w Kościele,
a marszałek na przedzie.

Gdy zaczęto gorzkie żale,
pewien szlachcic przyszedł też
I powiada: Moskwa jedzie!
a marszałek mówi: łżesz!

Gdy czytano, jak w Ogrojcu
Jezus lśnił krwawym potem,
Wszyscyśmy pozasypiali,
warta spała pod płotem.

A kiedy się Podniesienie
uroczyście zaczęło,
Zupełnie niepostrzeżenie
tysiąc Moskwy przybyło.

Gdyśmy “Ojcze nasz” śpiewali,
wpadł nieprzyjaciel wściekły,
A my z klasztora do bagien
zaraz uciekaliśmy.

A gdy ksiądz komunię dawał
i modlił się cudownie,
Wszyscyśmy się potopili
co do jednego na dnie.

Był to Niedziela Kwietna,
w Pakości, w Poście Wielkim,
W roku tysiąc siedemsetnym
sześćdziesiątym dziewiątym.

Złota Wolność i Twój Krzyż śród gromu trąb
Dotąd nas dźwigały wzwyż, dziś grążą w głąb.
Dookoła woda, dookoła
Drogi, lasy, pola połać goła,
Błota, Noteć, topiel niby smoła,
I mokry dąb.

Piekło czeka nas czy Raj, czy inny kres?
Teraz nam odpowiedź daj, jeżeliś Jest.
Dookoła woda, dookoła,
Drogi, lasy, pola połać goła,
Błota, Noteć, topiel niby smoła
I mokry mech.

Czarna ziemia, szary łan i siwy dym.
Jestem z Tobą, mówi Pan,
Jam Ojcem Twym! Dookoła sama moja wola,
Drogi, wierzby, goła połać pola,
Błota, Noteć, topiel i topola
I szelest trzcin.

Teraz odrzuć płacz i szloch, czas nadszedł ów
Aby się zamienić w proch i ożyć znów.
Dookoła niebo i anioły,
Jezus, Maria, Józef, Apostoły,
I Miłosiernego Płaszcza poły
I Święty Duch.

21. Konfederacji permamencja roczna

Galopują śliczne konie,
Wiosna muraw wonią wionie;
Amarantem oblecz skronie.

Galopują śliczne konie,
Lato skwarnym słońcem płonie;
Amarantem oblecz skronie.

Galopują śliczne konie,
Jesień w płowych polach tonie;
Amarantem oblecz skronie.

Galopują śliczne konie,
Zima lodem skuwa tonie;
Amarantem oblecz skronie.

I po Litwie i Koronie
Galopują śliczne konie;
Amarantem oblecz skronie.

22. Duet Zaremby z Drewiczem

Usiadł Zaremba przy starym dębie,
Bo Drewicz listy przysłał Zarembie;
Zaremba czyta - widać po minie,
Że wnet odpisze mu po łacinie.
Nie mogą spotkać się osobiście,
Zatem jedyny ratunek w liście:
Listy w rozłące są panaceum,
Czas by je wydać w Ossolineum.

Gonię Pana od Kościana,
Jak dogonię, może być kaszana;
Przy Noteci W moje sieci Pan wleci, Hej!
Naskocz mi na ogonek!
Już jestem koło Wronek!
A Pan jesteś jelonek, I trzonek, hej.

Nie mam Pana Za tumana;
Przecie wasza sprawa przechlapana.
Nie żyj w stresie, Poddajże się I nie bądź drań.
Jestem innego zdania,
Lecz skoro pan nakłania
Zacznijmy rokowania, U płota stań.

Drewicz z Rawicza skoczył do Czacza,
Zaremba z Czacza do Chocza zbacza,
Drewicz go w Choczu skleszczyć chciał spiesznie,
Ale Zaremba stanął już w Lesznie;
Drewicz tam w środę biegł w niepogodzie,
Ale Zaremba był już we Środzie,
I tak od Śmigla aż do Swarzędza
Drewicz z Zarembą czas miło spędza.

Panie Polak, idzie zima;
Takiej zimy żaden nie przetrzyma;
Będziesz bosy, sinonosy Rwał włosy z łba.
Proszę cię, mów za siebie,
Ja zawsze się wygrzebię
A ciebie, podły zdebie, Mróz zdybie, hu ha.

Pan uparty, To nie żarty,
W końcu przyjdzie zwarcie koło Warty;
Lekko skłuty zrobisz w buty I spłyniesz Pan.
Rozważę to uprzejmie;
Pomyślę o rozejmie;
Uniżone ukłony Dla żony, pa!

Czy Pan, panie nie przestanie?
Niech pan, panie, weźmie na wstrzymanie;
Bez trzymanki Stawaj w szranki No ale w mig!
Sam tego chciałeś kocie;
Już jesteś na wylocie,
Czeka cię bezrobocie, la, la, zyg, zyg!

W ten sposób Drewicz całe dwa lata
Poza Zarembą nie widział świata;
Lecz od zgrzytania stępiwszy zęby,
Zaprzestał listy słać do Zaremby.
Szwabom przekazał korespondencję;
Ci mieli niższą inteligencję,
Zaremba stracił więc motywację,
No i szlag trafił konfederację.

23. Pieśń obrońców Częstochowy

1. Uderzcie dzwony potężne,
uwierzcie w serca swe mężne,
ufajcie w bramę niebieską,
bastion przed bestią.

Ref: Zawitajże Królowo w słońca blasku,
wieniec ponad Twoją głową z gwiazd dwunastu,
zawitajże Królowo w blasku słońca,
zostań z nami, zostań z nami, aż do końca

2. Wykrzeszcie z siebie chęć chęci,
dostrzeżcie co widzą Święci:
Prawdę i Piękno i Dobro,
najczystsze z obron
Ref: Zawitajże Królowo w słońca blasku,
wieniec ponad Twoją głową z gwiazd dwunastu,
zawitajże Królowo w blasku słońca,
zostań z nami, zostań z nami, aż do końca

3. Podnieście strapione głowy,
pobierzcie do Częstochowy,
gdzie swoje zginają karki
i niedowiarki.
Ref: Zawitajże Królowo w słońca blasku,
wieniec ponad Twoją głową z gwiazd dwunastu,
zawitajże Królowo w blasku słońca,
zostań z nami, zostań z nami, aż do końca

24. Wyprawa Ignacego Malczewskiego na Warszawę

Jedzie Malczewski Skarbek Ignacy,
z nim krakowiacy i poznaniacy.
Jadą zdobywać miasto plugawe,
zdezinsektować wszawą Warszawę.
Dziesięć tysięcy jedzie w komendzie,
Jakoś to będzie, jakoś to będzie.

Wodzu kochany, jakie masz plany?
Plany mam cacy - rzecze Ignacy.
Sotnie się potnie, lub sprytnie wytnie,
a Stasia króla wsadzi do ula.
Rząd katolicki władzę zdobędzie
Jakoś to będzie, jakoś to będzie.

Król Staś ich dostrzegł lunetą swoją,
włosy na głowie wszystkie mu stoją.
Sercu mu puka, spada peruka,
aż Repnin rzecze - w garść weź się człecze.
Skończże te szlochy, popraw pończochy.
Jakoś to będzie, jakoś to będzie.

Już od Warszawy są cztery mile,
damy warszawskie wdzięczą się mile,
konfederackich spragnione gości.
Król Staś to widząc zeżółkł z zazdrości.
Naprzód rodacy! woła Ignacy.
Jakoś to będzie, jakoś to będzie.

A kiedy byli przy samym mieście,
Wyszło nad rzekę Moskalów dwieście,
Moskale wpadli, w dym uderzyli,
I pięć tysięcy naszych zabili.
Drugie pięć w rzece się utopiło,
Jakoś tak było, jakoś tak było.

25. Piosenka o Szwedzie

Szweda się nie boję, chwacko przed nim stoję.
Jak się Szwed poruszy obetnę mu uszy.
Jak skończę z uszami zajmę się jajami.
Głuchego kastrata potraktuję z bata.

Ref(1):
Taki duży, taki mały może Szweda bić,
Taki gruby, taki chudy może wino pić,
Taki Ja i taki Ty może Szweda bić,
Taki Ja i taki Ty może wino pić.

Pludrak się nie daje z piką w szyku staje.
Dobywa muszkieta, bo to dlań podnieta.
Gdy przepycha rurę zawsze trafia w dziurę,
Bo chędożył z rana szkockiego barana.

Ref(2):
Taki duży, taki mały, może owcę mieć,
Taki gruby, taki chudy, może z owcą chcieć,
Taki ja i taki ty, owcę może mieć,
Taki ja i taki ty, trzeba tylko chcieć.

Chomiki i owce zwodzi na manowce.
Wabi je jabłuszkiem, ogłusza obuszkiem.
Bezeceństwa czyni gdy dopadnie świni,
Bo to dola taka każdego pludraka.

Ref(3):
Taki duży, taki mały, może innym być,
Taki gruby, taki chudy, zwierząt woli rzyć,
Taki ja i taki ty, może innym być,
Taki ja i taki ty, zwierząt woli rzyć.

My szlachta i pany nosimy żupany,
A do delii guzy wielkie jak arbuzy.
Pludrak ma pończoszki kupione od Włoszki,
A przy nich wstążeczki niczym u cioteczki.

Ref(4):
Taki duży, taki mały, może modnym być.
Taki gruby, taki chudy, obszyt w złotą nić.
Taki ja i taki ty, może modnym być.
Taki ja i taki ty, obszyt w złotą nić.

Szabla moja zwisa krótsza od penisa,
Zawsze przy mym boku wisi nisko w kroku.
Gdy strzelam z pistolca wróg oddaje stolca.
Zafajda koronki gdy dostanie w dzwonki.

Ref(5):
Taki duży, taki mały, może twardym być.
Taki gruby, taki chudy, może celnie bić.
Taki ja i taki ty, może twardym być.
Taki ja i taki ty, może celnie bić.

Nie ma jak po młócce spotkać się przy wódce.
Osuszymy dzbany i ruszymy w tany.
Panna czy mężatka byle gęba gładka.
Wdowa czy dziewica byle miała cyca.

Ref(6):
Taką dużą, taką małą, każdą mogę mieć,
Taką grubą, taką chudą, trzeba tylko chcieć,
Taki ja i taki ty, każdą może mieć,
Taki ja i taki ty, trzeba tylko chcieć.

26. Zawołanie
Hej, hej! Cóż to się dzieje?
Świat dziwaczeje,
Czas czasu nie tracić!
Wydaje mi się,
Że trzeba by się
Skonfederacić.
Hej, hej, hej, hej, skonfederacić.
Hej, hej, hej, hej, skonfederacić.
Hej, hej! Wolności dysza
Aurę zakisza
Z roku w rok gorzej;
Rzeczpospolita
Niechaj się chwyta
Opieki Bożej;
Hej, hej, hej, hej! Opieki Bożej.
Hej, hej, hej, hej! Opieki Bożej.

Hej, hej! Kto nie chce Bogu
W tym zoologu
Świecić oczami,
Kto cnotę czuje,
Z nami startuje:
A kto nie z nami,
Ten ćwik, byk, łyk, pryk
gbur i skur-czybyk.
Ten ćwik, byk, łyk, pryk
gbur i skur-czybyk.


Hej, hej! By w czas najbliższy
Się nie stoczywszy
Nie uwariacić,
Należało by
Nasze osoby
Skonfederacić:
Hej, hej, hej, hej, skonfederacić.
Hej, hej, hej, hej, skonfederacić.

27. pieśń konfederatów Barskich

Nigdy z królami nie będziem w aljansach
Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi,
Bo u Chrystusa my na ordynansach —
Słudzy Maryi.

Więc choć się spęka świat, i zadrży słońce,
Chociaż się chmury i morza nasrożą —
Choćby na smokach wojska latające,
Nas nie zatrwożą.

Bóg naszych ojców i dziś jest nad nami!
Więc nie dopuści upaść kadnej[1] klęsce;
Wszak póki On był z naszymi ojcami,
Byli zwycięsce!

Więc nie wpadniemy w żadną wilczą jamę,
Nie ulękniemy przed mocarzy władzą,
Wiedząc, że nawet grobowce nas same
Bogu oddadzą.

Ze skowronkami wstaliśmy do pracy,
I spać pójdziemy o wieczornej zorzy;
Ale w grobowcach my jeszcze żołdacy
I hufiec Boży.

Bo kto zaufał Chrystusowi Panu,
I szedł na święte kraju werbowanie;
Ten, de profundis, z ciemnego kurhanu,
Na trąbę wstanie.

Bóg jest ucieczką i obroną naszą!
Póki On z nami, całe piekła pękną!
Ani ogniste smoki nie ustraszą,
Ani ulękną.

Nie złamie nas głód, ni żaden frasunek,
Ani shołdują żadne świata hołdy:
Bo na Chrystusa my poszli werbunek,
Na jego żołdy. —


A tu oryginał z 1766 Da się go śpiewać na znaną nam melodię ;]

Stawam na placu z Boga ordynansu,
Rangę porzucam dla nieba wakansu.
Dla wolności ginę -
Wiary swej nie minę,
Ten jest mój azard.

2. Krzyż mi jest tarczą, a zbawienie łupem,
W marszu nie zostaję, choć i padnę trupem.
Nie zważam, w boju -
Dla duszy pokoju
Szukam w Ojczyźnie.

3. Krew z ran wylana dla mego zbawienia
Utwierdza żądzę, ukaja pragnienia.
Jako katolika -
Wskroś serce przenika
Prawego w wierze.

4. Śmierć zbawcy stoi za podudki hasło,
Aby wzniecenie złych skłonności zgasło.
Wolności przywary -
Gwałty świętej wiary
Zniesione były.

5. Wyroku Twego, wiem, że nie zapłacę,
Niech choć przed czasem życie moje tracę.
Aby nic w upadku -
Tylko w swoim statku
Wiary słynęła.
6. Nie obawiam się przeciwników zdrady,
Wiem, że mi oddasz swej zbawiennej rady.
W wymysłach obrotu -
Do praw swych powrotu,
Jak rekrutowi.

7. Matka łaskawa, tuszę, że się stawi,
Dzielności swoich rąk pobłogosławi.
A że gdy przybraną -
Będę miał wygraną
Wiary obrońca.

8. Boć nie nowina Maryi puklerzem,
Zastawić Polskę, wojować z rycerzem.
Przybywa w osobie -
Sukurs dawać Tobie,
Miła Ojczyzno.

9. W polskich patronach niepłonne nadzieje,
Zelantów serce niechaj się nie chwieje.
Gdy ci przy swej pieczy -
Miecze do odsieczy
Dadzą Polakom.

10. Niech nas nie ślepią światowe ponęty,
Dla Boga brońmy wiary jego świętej.
A za naszą pracę -
Będzie wszystkim płacą
Żyć z Bogiem w niebie.


28. Pieśń nad Pieśniami
Gdzie się skryłaś, przyjaciółko moja -
Twarz ukryłaś, młodą a promienną;
Kto mi teraz, przyjaciółko moja
Kielich poda i zatańczy ze mną -

Wieniec z Twej głowy pachnący mi daj,
Rozmarynowy, i tańcz mi i graj -

Lilie polne, przyjaciółko moja,
Nieprzytomne przy Tobie i więdną -
Czemu, wonna przyjaciółko moja,
Nie chcesz tańczyć i ucztować ze mną -

Wieniec z Twej głowy pachnący mi rzuć
Rozmarynowy i tańcz mi i nuć.

Moja wina, przyjacielu mój,
Że zasnęłam, czekając na Ciebie;
Ale miejsce i kielich jest Twój,
Ty mnie kochasz, a ja czekam Ciebie;

Tańcz ze mną, tańcz ze mną, wybacz milczenie;
Podam Ci wino i podam Ci wieniec -

Czemu zwlekasz, przyjacielu mój?
Ciebie czekam w nocy migotliwej;
Lampa zgasła, przyjacielu mój -
Przyjdź i dolej do ognia oliwy -

Tańcz ze mną, tańcz ze mną, wybacz milczenie;
Podam Ci wino i podam Ci wieniec -

- Teraz witaj, przyjaciółko moja!
- Teraz witaj, przyjacielu mój!
- Góry tańczą, weselą się pola,
Więc zatańczmy na polach śród gór -

Tańczmy, ach tańczmy, śpiewajmy z radością -
Przed nami wieki zdumione miłością -
Tańczmy, ach tańczmy, śpiewajmy z radością -
Przed nami wieki zdumione miłością.


linki lineczki:
http://kaleson987.wrzuta.pl/katalog/3st ... o_kowalsku
http://kaleson987.wrzuta.pl/katalog/1lt ... ik_sarmaty

tego co brakuje szukać na jutubie ;]
uczymy się śpiewać i rozwalamy system ;]
Student biedak, ale pan. Ciągle żyje ponad stan :D
Avatar użytkownika
Gruzin
Gruziński Moderator
 
Posty: 1750
Dołączył(a): 17 sie 2012, o 00:33

Re: Śpiewnik Gruzina, czyli kakofonio nadciągamy

Postprzez Mol » 3 wrz 2012, o 12:19

Obawiam się, że musiał bym sobie jeszcze parę z tych tekstów na niebiesko zaznaczyć, ale chyba warto. Może przy następnej okazji coś wydrukujemy i będzie łatwiej śpiewać. Dzięki:)
Avatar użytkownika
Mol
Człowiek Broda
 
Posty: 193
Dołączył(a): 19 sie 2012, o 11:22

Re: Śpiewnik Gruzina, czyli kakofonio nadciągamy

Postprzez Dziadek » 8 wrz 2012, o 00:09

To ja mam propozycję :idea: znalezienia wolnego czasu na próby chóru if you know what i mean :mrgreen: Tylko u mnie miejscówka odpada ze względu na czuwającą sąsiadkę :evil:
Avatar użytkownika
Dziadek
Sądecki Warchoł
 
Posty: 717
Dołączył(a): 3 wrz 2012, o 15:18

Re: Śpiewnik Gruzina, czyli kakofonio nadciągamy

Postprzez Gruzin » 8 wrz 2012, o 00:15

oj tam :D znowu zadzwoni do właścicielki a właścicielka powie że ma ją w dupie czy coś :D
Jutro sobie pośpiewamy ^^
Student biedak, ale pan. Ciągle żyje ponad stan :D
Avatar użytkownika
Gruzin
Gruziński Moderator
 
Posty: 1750
Dołączył(a): 17 sie 2012, o 00:33

Re: Śpiewnik Gruzina, czyli kakofonio nadciągamy

Postprzez Dziadek » 8 wrz 2012, o 00:22

Hahaha dobre, widzę temat znajomy :D ok w sumie może być, podkład się jakiś przygotuje i git.
Avatar użytkownika
Dziadek
Sądecki Warchoł
 
Posty: 717
Dołączył(a): 3 wrz 2012, o 15:18

Re: Śpiewnik Gruzina, czyli kakofonio nadciągamy

Postprzez Islam » 13 wrz 2012, o 09:57

Śpiewamy jutro po Larpie :)
Avatar użytkownika
Islam
Zielony Prezes
 
Posty: 593
Dołączył(a): 12 sie 2012, o 18:45

Re: Śpiewnik Gruzina, czyli kakofonio nadciągamy

Postprzez Stilgar » 13 wrz 2012, o 11:17

Bede mial gitaro lutnie od Glori wiec i akompaniament sie znajdzie do niektorych piosenek :)
"Czterdzieści setków baranów porwołem, dwadzieścia setków baranów zjadłem, w tym ctery śmierdzące i zyje. I dobze" Obrazek
Avatar użytkownika
Stilgar
Chłopski Administrator
 
Posty: 1708
Dołączył(a): 12 sie 2012, o 15:30

Re: Śpiewnik Gruzina, czyli kakofonio nadciągamy

Postprzez Legalus » 20 sie 2013, o 23:09

http://www.youtube.com/watch?v=ljmFsNmhoKE&list=PLw0gBHybgKSN1JqDHN44HohgXNYHP2Vji&feature=mh_lolz

Serce me krwawiło na Borowcu, gdy okazało się, że jest tak wiele nieznanych przeze mnie pieśni, piosnek, piosenek, pioseneczek. W mym ciągłym dążeniu do doskonałości postanowiłem poprawić swój repertuar, do czego, na podstawie gruzińskiego :koszer: śpiewniczka, stworzyłem powyższe narzędzie, playlistą się zwące. Udostępniam, jak by ktoś też chciał się osłuchać i w ogóle.
Avatar użytkownika
Legalus
Szalony Furman
 
Posty: 288
Dołączył(a): 31 sie 2012, o 12:51

Re: Śpiewnik Gruzina, czyli kakofonio nadciągamy

Postprzez Dziadek » 21 sie 2013, o 00:00

Hej dzięki, jakoś nie pomyślałem o tym wcześniej. Dobry pomysł :)
Avatar użytkownika
Dziadek
Sądecki Warchoł
 
Posty: 717
Dołączył(a): 3 wrz 2012, o 15:18

Re: Śpiewnik Gruzina, czyli kakofonio nadciągamy

Postprzez Legalus » 21 sie 2013, o 01:27

Jak by czegoś brakło, to dajcie znać, dodam.

Taaaki będę fajny.
Avatar użytkownika
Legalus
Szalony Furman
 
Posty: 288
Dołączył(a): 31 sie 2012, o 12:51

Następna strona

Powrót do Rekonstrukcja Historyczna

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron